Polecane strony

Mała aktywność fizyczna

Człowiek XX wieku, to człowiek siedzący: w samochodzie, w domu przed telewizorem, podczas wykonywania pracy zawo­dowej. Z obserwacji ludzi tyjących lub z rozmów z otyłymi można się zorientować, że u większości z nich kłopoty z cięża­rem ciała zbiegły się z rozpoczęciem spokojnego fizycznie, bardziej siedzącego trybu życia. U ludzi młodych wiąże się to zwykle z początkiem pierwszej w życiu pracy zawodowej, studiów. Często jest wynikiem zarzucenia uprawiania sportu lub jakiejś formy rekreacji fizycznej: turystyki pieszej, innej formy wycieczek, pływania itd. U kobiet otyłość często zbiega się z zamążpójściem i urodzeniem dziecka, co równa się przejś­ciu na tryb życia domowokuchenny, brakiem czasu na rozryw­ki. Jeżeli do tego dojdzie praca siedząca typu biurowego, dominująca u kobiet, otyłość jest kwestią krótkiego okresu.
Stopniowo i latami narastająca powolna otyłość jest niczym innym, jak wyrazem biologicznego starzenia się i związanej z tym niechęci do poruszania się, tendencji do przesiadywania w wolnych chwilach i unikania zbędnego wysiłku fizycznego, z drugiej zaś strony wynika ze stopniowego, w miarę upływu lat, obniżania się przemiany materii. W rezultacie maleje zapotrze­bowanie na energię, czyli na pokarm. Niestety, chęć do jedze­nia, zwłaszcza smacznych pokarmów, nie zmniejsza się w rów­nie znacznym stopniu. Wielkość spożycia kształtowana jest bowiem nie tylko uczuciem głodu i sytości ale również, a czasa­mi w decydującym stopniu, wyrobionymi przez lata nawykami jadania dużo, często, dojadania pomiędzy zasadniczymi posił­kami oraz spijania niezliczonej ilości słodkich herbat i kaw, nie mówiąc już o nawyku spożywania przy każdej okazji słodyczy i ciast.
Obniżanie się przemiany materii, jakie obserwujemy, będące wyrazem biologicznego starzenia organizmu, jest naturalnym procesem fizjologicznym, którego nie możemy zatrzymać. Mo­żemy natomiast wpływać na szybkość narastania zjawisk świad­czących o starzeniu się ustroju. Czynnikiem przyspieszającym starzenie jest bezruch fizyczny i otyłość. U ludzi prowadzących bardzo aktywny, sportowy tryb życia, obniżanie się przemiany materii jest procesem powolniejszym niż w warunkach życia ,,na siedząco".
Potwierdzeniem wpływu siedzącego trybu życia na powsta­wanie otyłości są między innymi obserwacje dużych populacji: całych grup zawodowych i społeczeństw. Zmiana charakteru pracy i trybu życia (mechanizacja, różne ułatwienia transporto­we, takie jak samochód) powoduje powstanie warunków dla bardziej siedzącego trybu życia. W związku z tym liczba przy­padków otyłości zaczyna narastać, staje się ona problemem społecznym. I odwrotnie, zmuszenie do bardziej aktywnego, związanego z ciężką pracą fizyczną trybu życia (co na ogół nie zdarza się) powoduje, że w danej populacji procent otyłości zaczyna zmniejszać się bez żadnych innych zabiegów dodatko­wych, takich jak propaganda właściwego odżywiania się lub poradnictwo lekarskie dla otyłych. Powiązania pomiędzy try­bem życia a otyłością są stare jak historia ludzkości. Analizując sylwetki ludzi na obrazach dawnych mistrzów, a zwłaszcza portrety osobistości stojących wysoko w hierarchii społecznej, łatwo można zauważyć, że na ogół są to osobnicy bynajmniej nie szczupli. Dlaczego tak jest? Ich sytuację można porównać do tej, która jest typowa dla większości obywateli w krajach o wysokiej technizacji życia, a mianowicie brak konieczności wykonywania ciężkiej pracy fizycznej. Utrzymanie się przy życiu i zdobycie środków dla utrzymania egzystencji nie wyma­ga pracy mięśni w znaczniejszym stopniu. Obecnie zawody związane z pracą fizyczną są przedmiotem licznych zabiegów zmierzających do jej wyeliminowania. W czasach historycznych praca fizyczna możnych była eliminowana przez pracę służby. W sumie, i poprzednio i dzisiaj, mimo różnych uwarunkowań społecznych zjawisko to prowadzi do obniżania aktywności fizycznej, co przy utrzymanym spożyciu na poziomie wyższym niż zapotrzebowanie prowadzi oczywiście do otyłości.
Jedynie pocieszający jest fakt, że obecnie zmieniły się poglą­dy co do zagrożenia zdrowia. Wiemy już, że otyłość nie jest stanem zbyt pożądanym, stanowiąc podłoże dla wystąpienia wielu schorzeń. Dla ludzi z portretów otyłość była wyznaczni­kiem wysokiego statusu społecznego, a ponadto, wyznaczni­kiem dobrego zdrowia. Chociaż, niestety, to ostatnie zdanie nie jest prawdziwe w całej pełni, w wielu środowiskach, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci, drzemie podświadome przekonanie o otyłości jako wyznaczniku dobrego zdrowia.
Powracając do spraw związanych ze znaczeniem aktywności fizycznej, może najbardziej demonstracyjnym i przemawiają­cym do przekonania przykładem znaczenia aktywności fizycz­nej i trwałości nawyków żywieniowych w genezie tycia będzie sport wyczynowy, a zwłaszcza sport o charakterze siłowym. Uprawianie tego typu dyscyplin związane jest z wykonywaniem ciężkiej pracy fizycznej. Wymaga to oczywiście spożywania dużych ilości pokarmu, co jest zupełnie zrozumiałe. Gorzej, że w momencie zaprzestania uprawiania sportu młodym ludziom pozostaje apetyt i chęć do jedzenia wcale nie mniejsza niż poprzednio, w okresie świetności sportowej. Prowadzi to oczy­wiście do szybkiej otyłości, gdyż pomimo apetytu, rzeczywiste zapotrzebowanie na energię nie jest już tak duże. Otyłość po zaprzestaniu uprawiania sportu wyczynowego jest dość charak­terystycznym zjawiskiem. To samo dotyczy również ludzi, którzy w okresie młodości wykonywali ciężką pracę fizyczną przez dłuższy okres. Po jej zaprzestaniu otyłość występuje prawie zawsze, jeżeli oczywiście nie przeciwdziała się tyciu w sposób świadomy. Przedstawiony powyżej przykład z dziedzi­ny sportu jest przykładem skrajnym i nie znaczy wcale, że nie powinno się uprawiać jakichkolwiek dyscyplin sportowych. Należy jednak pamiętać, że w momencie zaprzestania czynnego życia sportowego powinno się przez długi okres świadomie ograniczać spożycie, jadać raczej skromnie, w każdym razie poniżej tych ilości, które nam dyktuje apetyt. Po pewnym okresie nabieramy nowych, adekwatnych do sytuacji nawyków żywieniowych i sytuacja zagrożenia tyciem mija.
Zależność pomiędzy aktywnością fizyczną a odkładaniem tkanki tłuszczowej ma w dużym stopniu charakter prawa biolo­gicznego, a w każdym razie nie jest cechą wybitnie ludzką.

Wiele gatunków zwierząt wykazuje podobne właściwości. Mia­nowicie, kiedy w sztuczny sposób ograniczymy im możliwość ruchu trzymając np. w ciasnej klatce i dając jeść do woli, zwierzęta tyją. Dostępnym przykładem jest bliskie nam zwie­rzę, a mianowicie pies. Karmiony dobrze i trzymany w mieszka­niu, rzadko wyprowadzany na spacer albo trzymany na spacerze na smyczy również tyje, a co dziwniejsze, choruje na choroby spowodowane otyłością, podobnie jak człowiek.
Jak więc widzimy, zachowanie pewnego optymalnego pozio­mu aktywności fizycznej jest warunkiem zachowania zdrowia. Powiedziano: optymalnego, gdyż zbyt ciężka praca fizyczna również jest elementem zagrożenia zdrowia, zwłaszcza praca wykonywana aż do wyczerpania, połączona ze złym żywieniem. Największym chyba błędem, prowadzącym do otyłości, jest fakt, że ludzie w pewnym momencie, w imię źle pojętej stabilizacji życiowej i poczucia wygody, rezygnują ze wszystkie­go, co w jakimkolwiek stopniu wymaga wysiłku większego niż jest to konieczne dla zarobkowania czy wykonywania innych czynności dnia codziennego. W wyniku takiego postępowania oczywiście tyjemy, co stwarza nowe trudności i niechęć do uprawiania rekreacji fizycznej, bo oczywiście każdy wysiłek męczy nas wtedy w znaczniejszym stopniu, a więc rezygnujemy z niego i błędne koło przyczyn i skutków zamyka się.
Jak wytłumaczyć tak duży wpływ aktywności fizycznej na powstawanie otyłości. Prawdopodobnie wynika to stąd, iż obecnie jedzenie nie jest dla człowieka jedynie sposobem zaspokojenia głodu, ale również przyjemnością, rozrywką. Ja­damy, a raczej pojadamy, bo lubimy zjeść w towarzystwie, bo nudzimy się, w pracy również chętnie coś zjemy, wypijemy jedną lub dwie kawy, no a ponadto jadamy śniadanie, obiad i kolację. Jeść lubimy nadprogramowo i niechętnie poddajemy się jakimkolwiek ograniczeniom i rygorom w tym zakresie, a równocześnie niechętnie zmuszamy się do nadprogramowych wysiłków. Rezygnacja z różnych form rekreacji fizycznej przy­chodzi bardzo łatwo, a z dobrego jedzenia w miłym gronie nie lubimy rezygnować.
Zmiana trybu życia na bardziej siedzący zazwyczaj nie wiąże się u nas z ograniczeniem spożycia kalorii. Nawyk jedzenia określonej ilości pokarmów, wyrobiony w okresie większej aktywności fizycznej i uzasadniony w tym czasie, jest bardziej trwały niż aktualne zapotrzebowanie na kalorie. Stąd teżzmiejszenie aktywności fizycznej, niezależnie czy jest wynikiem wykonywania innej pracy zawodowej, starzenia się. czy też stabilizacji życiowej, doprowadza do stopniowego tycia.
Wydaje się ponadto, że człowiek biologicznie przystosowany jest do wykonywania pracy mięśniowej o wiele cięższej niż obecnie, co jednocześnie determinuje przystosowanie się orga­nizmu do zwiększonego spożycia pokarmów. Jest to zrozumia­łe, cała bowiem historia gatunkowa człowieka to historia istoty ciężko pracującej fizycznie dla zdobycia pokarmu. A ciężka praca to duże zapotrzebowanie i duże spożycie kalorii. Zmiana trybu życia, jaka nastąpiła na przestrzeni życia ostat­nich dwóch pokoleń, a mianowicie przejście na siedzący, mało aktywny tryb życia i związane z tym małe zapotrzebowanie na kalorie, jest w sprzeczności z utrwalonym, prawdopodobnie genetycznie, nawykiem większego spożycia.
Nasz apetyt, pamiętający dawne czasy, wcale nie chce obni­żyć się aż tak bardzo, aby dostosować spożycie do niskiego obecnie zapotrzebowania na energię.
Czy siedzący tryb życia jest czynnikiem sprzyjającym po­wstawaniu otyłości u wszystkich ludzi? Oczywiście nie. W tych samych warunkach życia tyją niektórzy, a jedynie procent ludzi otyłych z danej populacji ludzkiej zwiększa się równolegle do obniżenia aktywności fizycznej. O tych, którzy nie tyją nawet w przypadku, gdy prowadzą bardzo siedzący tryb życia, mówi­my, że nie mają skłonności do tycia. I odwrotnie, o ludziach, którzy brak ruchu przypłacają otyłością, mówimy, że są skłonni do tycia.
Na czym polega owa skłonność do tycia obecnie nie wiado­mo. Skłonności do tycia nie można jednak traktować jako choroby. Można mówić jedynie o braku przystosowania do siedzącego trybu życia, czego wynikiem jest otyłość. Gdyby ludzie skłonni do tycia zdecydowali się na bardzo aktywny, połączony z ciężką pracą fizyczną tryb życia, prawdopodobnie nie mieliby kłopotów z nadwagą, a przynajmniej liczba ludzi Dtyłych nie stanowiłaby problemu społecznego. Stopień skłon­ności do tycia jest bowiem różny: w niektórych przypadkach wystarczy uregulowanie sposobu żywienia i dbanie o codzienny spacer, aby dana osoba przestała tyć, lub nawet schudła, w innych zaś pozbycie się otyłości i schudnięcie wymaga cią­głych, uciążliwych zabiegów.
Podsumowując nasze wiadomości na temat znaczenia aktyw­ności fizycznej dla utrzymania szczupłej figury streścić rzecz całą można następująco: nie wszystkim udaje się jadać aż tak mało, jakby wymagał tego tryb życia o bardzo niskiej aktywnoś­ci fizycznej, a więc o małym zapotrzebowaniu na pokarm. I ci właśnie tyją. Albo jeszcze inaczej: dla niektórych ludzi istnieje pewne minimum spożycia pokarmu (kalorii lub energii), poni­żej którego zejść nie mogą. Jeżeli ich zapotrzebowanie na pokarm z powodu małej aktywności jest jeszcze mniejsze wtedy tyją. To są właśnie ci skłonni do tycia. Z tego wniosek, że łatwiej dużo jeść niż dużo się ruszać. Najlepszym wyjściem byłoby zwiększenie spalania poprzez uprawianie rekreacji fizy­cznej, ale na to niektórzy są zbyt leniwi.

copyright 2011